Załoga tankowca Radiant Pride po dramatycznej akcji ratunkowej u wybrzeży Bahamów ocaliła życie trójki żeglarzy. Wezwany na miejsce śmigłowiec ratunkowy nie był w stanie ich podjąć na pokład – na szczęście w okolicy znajdował się grecki statek, który ruszył na pomoc.
Okoliczności zdarzenia
Dramat rozpoczął się w minioną niedzielę, w okolicy 450 mil na wschód od Daytona Beach na Florydzie. Trzy osoby płynące niewielkim jachtem turystycznym nie były w stanie poradzić sobie z sześciometrowymi falami i bardzo silnym wiatrem. Żagle zostały potargane, a jednostka zaczęła tonąć.
Około 15:20 czasu lokalnego Południowo-Wschodni Okręg Straży Przybrzeżnej Bahamów odebrał od niej sygnał EPIRB. Na miejsce wysłano samolot SAR HC-130, który rozpoczął poszukiwania żaglówki. Ratownicy nawiązali z nią kontakt wzrokowy około 20:30. Sytuacja była dramatyczna – jacht dryfował z podartymi żaglami i wyraźnie nabierał wody. Było jasne, że załogę należy natychmiast ewakuować; niestety fale były zbyt wysokie, a wiatr za silny.
Na ratunek
Załoga samolotu HC-130 nadała przez radio prośbę o pomoc do wszystkich statków znajdujących się w okolicy. Odpowiedział na nią grecki tankowiec Radiant Pride, który natychmiast zmienił kurs skierował się na miejsce zdarzenia. Statek dotarł do żeglarzy około 2:20 w poniedziałek rano. Pomimo trudnych warunków pogodowych załoga tankowca zdołała uratować żeglarzy.
Pilot HC-130, porucznik Jordan Shaw, komentując zdarzenie, nie krył podziwu dla marynarzy. Jak powiedział: „Biorąc pod uwagę odległość, na jaką uruchomiono radiopławę EPIRB oraz panujące wówczas warunki pogodowe, ta akcja ratunkowa jest dowodem odwagi i profesjonalizmu wszystkich zaangażowanych w nią osób”.
Tagi: żeglarze, tankowiec, ratunek, radiopława, Bahamy