W niedzielny wieczór spacerowicz zauważył światła przebijające spod skutej lodem Noteci. Zawiadomione przez niego służby po przybyciu na miejsce stwierdziły, że w rzece znajduje się quad – na szczęście bez kierowcy. Ten, kiedy przejażdżka po lodzie zakończyła się zatopieniem pojazdu, porzucił go i udał się w stronę domu samochodem.
Okoliczności zdarzenia
Cała sytuacja miała miejsce w Santoku koło Gorzowa Wielkopolskiego. Jak mówi asp. Karol Brzozowski, rzecznik gorzowskiej straży „Wpłynęło zgłoszenie o niezidentyfikowanym pojeździe, który może się znajdować pod taflą lodu w Santoku. Po dojeździe stwierdzono, że był to quad”.
Na miejsce przybyła policja oraz trzy zastępy straży pożarnej, które stwierdziły, że pod lodem znajduje się jedynie pojazd – bez kierowcy. Nikt jednak nie zgłosił utraty quada, co wydawało się podejrzane. Rozpoczęto więc poszukiwania kierowcy albo właściciela pojazdu.
O mały włos
Jak powiedział rzecznik Komendy Miejskiej Policji w Gorzowie Wielkopolskim, nadkom. Grzegorz Jaroszewicz, funkcjonariusze natychmiast ruszyli w stronę zabudowań i po niedługim czasie odnaleźli właściciela quada.
Pan usiłował odjechać z miejsca zdarzenia swoim samochodem – został jednak zatrzymany przez policjantów. Okazało się, że miał we krwi niemal pół promila alkoholu; oznacza to, że jego stan mieścił siew kategorii „po spożyciu”, a nie w kategorii nietrzeźwości. Popełnił zatem wykroczenie, a nie przestępstwo. Zatrzymano mu prawo jazdy. Jego quad pozostał na razie w Noteci – strażacy nie podjęli próby wydobycia pojazdu z uwagi na bardzo trudne warunki atmosferyczne.
Santok. Koło Gorzowa. Te światła spod lodu w Noteci to quad.
— Łukasz Zboralski (@_zboral) February 2, 2026
Jakiś cymbał jeździl i wpadł, na szczęście się uratował pic.twitter.com/VHPlf8lvuk
Tagi: quad, rzeka, Santok