Te nieludzkie praktyki mają na celu poprawę gotowości bojowej i bezpieczeństwa operacyjnego. Co ciekawe, mimo iż przepisy teoretycznie dotyczą wszystkich rang, osoby z wyższymi stopniami mogą je stosować „według własnego uznania”.
Pijany, jak…?
Różne nacje mają odmienne podejście do spożywania napojów wyskokowych – a to, jak potem radzą sobie z wykonywaniem obowiązków, to już zupełnie inna historia. Przykładowo nasi pradziadowie radzili sobie całkiem dobrze – stąd w wojsku napoleońskim wzięło się powiedzonko „ivre comme un Polonais” (czyli „pijany jak Polak”), które bynajmniej nie oznaczało, że nasi rodacy pili więcej, niż Francuzi – po prostu po spożyciu, zamiast umierać od kaca, wsiadali na koń i spełniali swoje żołnierskie rzemiosło jakby nigdy nic.
Władze Royal Navy też miały specyficzne podejście do kwestii alkoholu – przez całe stulecia na Wyspach Brytyjskich panowało przekonanie, że dodaje on marynarzom animuszu i zdrowia, dlatego patrzono na jego spożycie z dużą pobłażliwością.
Wyspiarze i alkohol
Dzienna racja rumu, tzw. „tot”, była wydawana (za darmo!) personelowi Royal Navy przez około 300 lat, aż do pamiętnego 31 lipca 1970 roku, kiedy miał miejsce ponury Black Tot Day, który zakończył tę praktykę. Od tego czasu alkohol nie był już elementem menu – marynarze musieli płacić za niego z własnej kieszeni, a spożycie było dokumentowane autografem na liście w kantynie. Obowiązywały też limity ilościowe.
Te wprowadzone w 2016 roku stanowiły, że marynarz (zarówno kobieta, jak i mężczyzna) mógł zupełnie legalnie wypijać 3 jednostki alkoholu dziennie, co odpowiadało (w zależności od mocy napoju) co najmniej dwóm puszkom piwa – tzw. zasada „two can rule”. Był to limit dzienny – a zatem tygodniowy wynosił aż 21 jednostek alkoholu.
Idzie nowe!
Od teraz będą obowiązywały nowe regulacje promujące ograniczanie ilości spożywanych procentów, co ma umożliwić marynarzom szybsze reagowanie na dynamikę operacji morskich. Limit obniżono aż o 30% - z 21 do 14 jednostek tygodniowo. Każdy statek ma też wyznaczyć dwa dni w tygodniu, w które w ogóle nie będzie można kupować i spożywać alkoholu.
Jak powiedział rzecznik Royal Navy: „Zaktualizowana polityka jest zgodna z zaleceniami głównego lekarza Wielkiej Brytanii i ma na celu zapewnienie, że nasi ludzie będą sprawni do prowadzenia operacji morskich, a ich stan będzie odpowiadał współczesnym wojskowym i cywilnym standardom morskim”. Czy nowe regulacje spodobają się marynarzom? Można podejrzewać, że nie wszystkim – faktem jest jednak, że alkohol, jakkolwiek ma swoje zalety, zasadniczo nie służy zdrowiu, a ograniczenie jego spożycia pewnie wyjdzie wszystkim na dobre.
Tagi: Royal Navy, alkohol, limit, Black Tot Day