Bezpieczeństwo na morzu to podstawa; zaawansowane systemy wspomagane sztuczną inteligencją sprawiają, że możemy o nie dbać lepiej niż kiedykolwiek wcześniej. Czy jednak lepsze nie jest czasem wrogiem dobrego? Z raportu Lloyd’s Register (LR) płyną w tej kwestii dość ponure wnioski.
4691 alarmów w ciągu 10 minut
Z badań wynika, że najgorsze (chociaż jednocześnie najlepsze) pod względem bezpieczeństwa są statki wycieczkowe. Wspomnianych 4691 alarmów w czasie 10 minut to swoisty rekord – ale właśnie tyle razy włączył się alarm na mostku jednego z wycieczkowców.
Taka sytuacja oczywiście nie ułatwia żeglugi; przeciwnie – przytłacza i rozprasza załogę, a w dłuższej perspektywie powoduje spadek poziomu bezpieczeństwa. Skoro da się opomiarować i monitorować dosłownie wszystko, łatwo jest przyzwyczaić się do faktu, że niemal zawsze coś jest nie w porządku – a to prosta droga do przemęczenia, albo co gorsza: do zlekceważenia rzeczywistych problemów.
Przerwa od przerwy
Statystyki pokazują, że aż 63% przerw załogi jest zakłócanych przez ciągle alarmy, a liczba zdarzeń alarmowych wzrosła o 197% w ciągu ostatnich 20 lat. Oficerowie wachtowi są zmuszeni do reagowania na alerty cyfrowe częściej niż raz na minutę. Nie ułatwia im to wykonywania pozostałych obowiązków.
Rzecz jasna załogi statków próbują radzić sobie w tej sytuacji na różne sposoby; niektóre po prostu ignorują część alarmów, inne szukają sposobów na obejście nadwrażliwych systemów. Możemy sobie jednak wyobrazić, co się stanie, jeśli na takiej jednostce dojdzie do jakiegoś incydentu: wówczas komisja badająca jego przyczyny zapyta przecież, dlaczego alarm się nie uruchomił…
Wskazówki na przyszłość
Jak powiedział Duncan Duffy, globalny dyrektor ds. technologii w Lloyd’s Register „Nasze badania wykazały, że systemy alarmowe, gdy są źle zarządzane, same w sobie stanowią zagrożenie dla bezpieczeństwa”. W związku z tym LR zalecają w tej kwestii dwie ścieżki postępowania:
Odrębną kwestią jest coraz powszechniejsze stosowanie czujników cyfrowych zamiast analogowych. Te pierwsze po przekroczeniu pewnej wartości (nawet minimalnym) uruchamiają alarm. Sensory analogowe dopuszczają natomiast pewną niedokładność i w dłuższej perspektywie jest to lepsze rozwiązanie. Być może więc dobrym pomysłem będzie powrót do starych rozwiązań albo zmiana warunków brzegowych czujników elektronicznych.
W tym jednak miejscu docieramy do kolejnego problemu: część systemów na statku jest wyposażona w dodatkowe elektroniczne czujniki (wywołujące dodatkowe alerty) wcale nie po to, by rzeczywiście podnieść poziom bezpieczeństwa żeglugi – ale by w razie czego uniknąć odpowiedzialności. Fakt, że ciągłe alarmy rozpraszają załogę i obniżają poziom świadomości sytuacyjnej, ma w sądzie drugorzędne znaczenie.
Tagi: żegluga, bezpieczeństwo, alarm