Wokół Antarktydy poziom wody jest niższy niż powinien. Jasne, na oceany oddziałuje Księżyc, siła odśrodkowa i tak dalej... Sęk w tym, że nawet jeśli uwzględnimy wszystkie te elementy, wody w tym miejscu i tak jest za mało. A wszystko dlatego, że występuje tam anomalia grawitacyjna, zwana – mało finezyjnie – dołkiem. Uczeni zauważyli jego istnienie już dawno temu, ale dopiero teraz skorelowali aktywność dołka z terminem zlodowacenia Antarktydy. No i się zaczęło…
O co chodzi z tym dołkiem?
Grawitacja to jedna z rzeczy, których istnienie beztrosko ignorujemy – zwykle do czasu, aż upuścimy coś cennego. Siła grawitacji pozostaje w ścisłym związku z tym, co mamy pod nogami, czyli z typem i gęstością skał wewnątrz Ziemi – a nasza planeta wcale nie jest jednorodna. Jej zróżnicowana budowa sprawia, że w poszczególnych miejscach siła grawitacji jest większa lub mniejsza. Na Antarktydzie, w rejonie „dołka”, jest wyjątkowo mała.
Ma to swoje skutki również dla oceanów – ich poziom wokół Antarktydy jest mierzalnie niższy w porównaniu do obszarów o silniejszej grawitacji. To z kolei wpływa na globalną cyrkulację wód, a w efekcie – na klimat. A teraz ciekawostka: antarktyczna anomalia grawitacyjna nie zawsze jest taka sama, a wynika to z aktywności wnętrza Ziemi.
Co wspólnego mają grawitacja i klimat?
Najnowsze badania wykazały, że aktywność dołka zbiega się w czasie z początkiem szerokiego zlodowacenia Antarktydy. Uczeni, wykorzystując dane sejsmiczne, satelity i modelowanie fizyczne, wykazali, że efekt dołka (czyli zmniejszone przyciąganie grawitacyjne w danym rejonie) zaczął się wzmacniać około 50-30 milionów lat temu. Wtedy właśnie Antarktyda zaczęła pokrywać się lodem.
Rzecz jasna, zbieżność czasowa nie oznacza automatycznie związku przyczynowo-skutkowego. To nie tak, że sama anomalia grawitacyjna kształtuje klimat. Korelacja jest jednak na tyle wyraźna, że zmiany w obrębie dołka grawitacyjnego należy uznać za jeden z elementów tej układanki. Być może nie kluczowy, a na pewno nie jedyny – ale istotny, bo wpływający na ruch gigantycznych mas wody w oceanie. Teraz wiadomo już, że trzeba uwzględniać ten czynnik w przyszłych modelach klimatycznych. Oznacza to, że za zmianami klimatu, jakie obecnie obserwujemy, stoją procesy bardziej złożone niż dotąd myśleliśmy.
Tagi: Antarktyda, grawitacja, dołek, anomalia, klimat